Migawki

Już dzisiaj możesz zamówić reklamę w naszym czasopiśmie w promocyjnych cenach. Nie zwlekaj ani chwili!

Zobacz nasz cennik

 
Jaka tematyka artykułów najbardziej Cię interesuje?
 

Nasze czasopisma

Ezoteryk
Psychologia w Biznesie
akasha_logo.gif
Strona Główna arrow Elixir 2008 arrow Nr 7 arrow Notatki widzącej inaczej...
Notatki widzącej inaczej... Drukuj Poleć znajomemu
Artykuł DarmowyTo, że przestajemy tracić wzrok i zatrzymujemy wadę na stałym poziomie już samo w sobie jest sukcesem!

Notatki widzącej inaczej

Pierwszą receptę na okulary (–0,5 dioptrii) otrzymałam w wieku 15 lat. A potem poszło już łatwo i szybko, zwłaszcza na studiach – szkła zmieniałam z częstotliwością pół dioptrii co pół roku! W końcu w wieku 23 lat dopracowałam się -3,25 na prawe oko, na lewe -3,75 dioptrii. Wtedy postanowiłam nie odwiedzać okulistów i nie wymieniać okularów na silniejsze, niezależnie od stanu ostrości mojego wzroku.Do okularów, jak większość krótkowidzów, byłam bardzo przywiązana, tak jakby zrosły się ze mną i stały się przedłużeniem mojego ciała. Właściwie ściągałam je tylko do snu. Dziwnie się bez nich czułam, traciłam poczucie bezpieczeństwa. Z tego też powodu rzadko pływałam, nie jeździłam na rowerze, unikałam fizycznych ćwiczeń i w ogóle jakiegokolwiek ruchu. Na pierwszym kursie sztuki widzenia Siergieja Litwinowa niechętnie zdejmowałam atrybut intelektualistki, nie dowierzając, że można bez niego czuć się przyjemnie i pewnie w codziennym życiu.

Przełom
nastąpił w maju 2002 r. Po kolejnej powtórce kursu przestałam nosić okulary. Udało się! Była to poruszająca chwila. Miałam wrażenie, że jakaś część mojej osobowości przestała się bać i zaufała życiu. Dotarło do mnie, że nawet bez szkieł widzę wystarczająco dobrze, aby normalnie funkcjonować w życiu. I poczułam, że nie są mi one niezbędne do szczęścia.
Teraz traktuję je jako pomoc, sprzęt wspomagający. Najpierw zaczęłam nosić okulary słabsze o 0,5 dioptrii, obecnie mam słabsze od zalecanych o 1,25 dioptrii i właściwie używam ich tylko do komputera i przy oglądaniu TV. To bardzo ciekawe doświadczenie, biorąc pod uwagę, że planowałam wymienić szkła na silniejsze niż –3, ponieważ przeszkadzało mi, że widzę niezbyt wyraźnie. Polubiłam także naświetlanie oczu, a wcześniej miałam silną światłofobię (to był zapewne efekt stale noszonych szkieł z fotochromem). Z przyjemnością dotleniam oczy (i „oddycham oczami”). Przestało mnie złościć, że nie dostrzegam wszystkiego wyraźnie i odpuściłam sobie cechę perfekcjonistki - już nie muszę zawsze wszystko widzieć. Po prostu widzę nieco inaczej w porównaniu do przyjętych standardów widzenia (najlepiej wyczuwam świat w odległości około 1,5 metra). Niepostrzeżenie ten stan akceptacji przeniósł się samoistnie na inne sfery życia, zmniejszając jednocześnie poziom stanu wewnętrznej irytacji, obiektywnie zapewne nawet niezauważalnej.

Moje oczy i Ja
Dostrzegam, jak bardzo zmieniła się moja świadomość od czasu pierwszego kursu. Kiedyś niewiele zwracałam uwagi na to, jak czują się moje oczy, czy w ogóle chcą patrzeć na ludzi. Nie dostrzegałam, kiedy są zmęczone, napięte, czy się gapią, czy też starają się widzieć, a właściwie, tak naprawdę, nie są zbytnio zainteresowane otaczającym mnie światem. Pamiętam też, że początkowo trening wzroku kojarzył mi się z nieprzyjemnym wysiłkiem, ogromnym dyskomfortem, zarówno  psychicznym, jak i fizycznym. Moje oczy  wcale nie miały ochoty ćwiczyć, być w nieustannym ruchu. Ciągle odczuwałam mdłości, nawet przy zwykłych skłonach do przodu, tak jakby całe ciało mówiło - nie chcę ćwiczyć, nie chcę zmian.

 Inni przechodzą to samo
Ciekawe, że te same symptomy obserwuję wśród osób, które po raz pierwszy pojawiają się na kursie. Od razu rozpoznaję niedotlenione oczy i czuję ulgę, że te doświadczenia mam już za sobą. Okularnicy unikają ćwiczeń fizycznych, ponieważ trzeba wtedy ściągać okulary, świat staje się nieco rozmazany i znika poczucie bezpieczeństwa. Trudno jest im także osiągnąć stan  całkowitego odprężenia i wewnętrznego wyciszenia. Po pewnym czasie polubiłam aktywność fizyczną - teraz joga, pływanie, rower są stałym elementem mojego życia (oczywiście ćwiczę bez okularów).

Nie jestem gotowa
Obecnie trening wzroku jest również okazją do obserwacji moich schematów widzenia świata. Najpierw z niedowierzaniem odkryłam nagłe przejawy ostrości widzenia, potem  pojawiła się następna myśl, że jest to pewnie chwilowa poprawa wzroku, a to przecież nie może być takie proste. Podejrzewam, że  podświadomie nie chcę, albo nie jestem jeszcze gotowa, aby zmienić moje wzorce życiowe i przekonania. Być może musiałabym z odwagą zobaczyć to, czego nie chcę, lub nie potrafię zobaczyć w swoim życiu, w sobie. Być może zaufałabym bardziej życiu, może wymagałoby to ode mnie wewnętrznej zmiany na wielu poziomach istnienia. A przecież zmiany wymagają wysiłku. Zresztą po co zmieniać to, co już jest znane i działa w miarę sprawnie. Zdaję sobie teraz sprawę, jak jest nam trudno przekroczyć ograniczenia, które sami sobie stawiamy.

Szansa, by doświadczyć zmiany
Dlatego podejrzewam, a nawet jestem pewna, że samo ćwiczenie mięśni oczu nie wystarcza, aby trwale poprawić wzrok. Wydaje się konieczne przepracowanie swoich przekonań, uczuć związanych z jasnością widzenia świata.
Cieszę się, że niejednokrotnie uczestniczyłam w kursie sztuki widzenia Siergieja Litwinowa. Jestem mu niezmiernie wdzięczna za niezwykle ciekawy, inspirujący i skuteczny trening wzroku. Udział w warsztacie,  prowadzonym za każdym razem w nieco inny sposób, jest wprost nieoceniony. Pozwala nam poznać praktyczne ćwiczenia oczu, ciała, które możemy później stosować na co dzień, uczymy się także troszczyć o nasze oczy, słyszymy indywidualne porady, poznajemy niezapomniany smak głębokiego relaksu, zwłaszcza oczu. I w końcu możemy poczuć, że palming czyni cuda. Istotne jest także, że mamy wyjątkową szansę, aby w czasie trwania kursu realnie doświadczyć zmian ostrości widzenia. Możemy poddać się wpływowi nowych inspiracji. Kiedyś trudno byłoby mi uwierzyć na słowo.  Natomiast teraz jestem przekonana, że mamy realny wpływ na odzyskanie doskonałego wzroku. A do tego potrzebna jest nam odpowiednia świadomość ciała i umysłu, spora dawka wiedzy, odwaga,  wewnętrzna potrzeba zmian  i gotowość porzucenia starych wzorców myślenia o świecie niedotlenionego spojrzenia.

 Beata (dane do wiadomości redakcji)
  Drukuj Poleć znajomemu
 
© 2017 Elixir - nowa formuła życia ::