Migawki

Dla prenumeratorów naszego czasopisma 10% zniżki na kurs praktyk NLP.

Zaglądnij >>> 

 
akasha_logo.gif
Strona Główna arrow Elixir 2009 arrow Nr 11 arrow Symulacja? Zalecana!
Symulacja? Zalecana! Drukuj Poleć znajomemu
 Gry i symulacje na dobre zagościły w programach szkoleniowych wiodących uczelni wypuszczających menadżerów wyższego szczebla, w zaawansowanych programach biznesowych, w standardzie kształcenia pracowników NASA czy oficerów armii amerykańskiej.

Po gry zaczynają też coraz częściej sięgać  firmy, oferując pracownikom szkolenia oparte na tej metodzie. Choć już nikt nie wątpi w skuteczność gier, czy jednak, jako uczestnicy, wiemy, jak w pełni wykorzystać udział w rozgrywce, by stanowiła ważny element  naszego rozwoju osobistego?

Tylko gra?
Chłodny listopadowy poranek, malownicza miejscowość w zachodniej Małopolsce. W przestronnej sali magistratu kilkanaście osób tłoczy się wokół niewielkiego stolika. Trwają zacięte negocjacje. Młoda energiczna kobieta, z kalkulatorem w dłoni i wypiekami na twarzy przekonuje dyrektora Banku do udzielenia wielomilionowego kredytu, niezbędnego do ukończenia rozpoczętej budowy mostu. Inwestycja jest bezpieczna, a do tego przyniesie nam wszystkim ogromne korzyści - argumentuje z zapałem prezentując wyliczenia. Chyba nie chce Pan zaprzepaścić tych kilku lat pracy?
Po długim namyśle Prezes za namową sztabu doradców w końcu ulega. Udało się zażegnać kryzys, przyznany kredyt daje nadzieję na sprawne zakończenie inwestycji. Zespół Pani Ewy oddycha z ulgą. Rozgrywka dobiega końca, opadają emocje. Czas wrócić do rzeczywistości i codziennych ról. To przecież tylko gra.
Czy jednak na pewno? Młoda negocjatorka, Pani Ewa, na co dzień jest pracowniczką Urzędu Gminy. Od powrotu z urlopu macierzyńskiego prowadzi sekretariat. Prezes Banku jest tak naprawdę jej szefem, a reszta uczestników to pracownicy rozmaitych urzędów z sąsiednich gmin i powiatów. Właśnie zakończyli całodniową symulację kryzysu wybuchającego podczas realizacji dużego projektu inwestycyjnego. Z sukcesem.
Sytuacja ta miała miejsce kilka lat temu, gdy rozpoczynaliśmy wdrażanie gier na polskim rynku. Był to jeden z naszych pierwszych projektów dla samorządowców, ale chyba nie tylko dlatego tak mocno zapadł w pamięci. Pamiętam, jak długo jeszcze po zakończeniu warsztatu dyskutowaliśmy z uczestnikami o wybieranych strategiach, słuszności podjętych decyzji, popełnionych błędach, wnioskach na przyszłość. Pamiętam towarzyszące grze emocje, zaangażowanie graczy i ich pełne refleksji i autentyczności komentarze. Wiem też o korzyściach, jakie projekt przyniósł całemu zespołowi i poszczególnym uczestnikom.

 

 

I po co to wszystko?
Celem rozgrywki było przygotowanie zespołu do radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach. I gry fantastycznie sprawdzają się w tego typu wyzwaniach. Do każdego nowego, ważnego przedsięwzięcia, obarczonego ryzykiem wystąpienia kryzysu, można się przygotować właśnie poprzez udział zespołu w zaprojektowanej specjalnie w tym celu symulacji. Uczestnicy w grze planują działania, reagują na zmiany sytuacji. Sami podejmują decyzje, na bieżąco śledzą i oceniają ich konsekwencje. Mogą popełniać błędy i wspólnie ustalać, jak unikać ich w rzeczywistości. Takie wspólne doświadczenie treningu „na sucho” jest nie do przecenienia w sytuacji wystąpienia realnego kryzysu. Doświadczenie z Małopolski pokazało jeszcze jeden ważny, a mianowicie indywidualny wymiar symulacji.

W nowej roli...
Wchodząc w nową, nieznaną rzeczywistość gry każdy uczestnik ma szansę sprawdzić się w niecodziennych zdarzeniach, odkryć ukryty potencjał i obszary dalszego rozwoju. Przezwyciężywszy trudne pierwsze godziny zagubienia w nowej sytuacji (Pani Ewa na co dzień nie prowadzi negocjacji o milionowe kredyty), wejścia w nowe role (a już na pewno nie ma okazji dyskutować w ten sposób ze swoim szefem) czy działania pod tak dużą presją czasu (praca w sekretarce aż tak dużej presji nie stwarza), zaczynamy wykorzystywać kompetencje dotychczas nieznane, zapomniane czy ukryte. Zdarza się, że uczestnicy odkrywają zdolności, których istnienia nie podejrzewali lub, po które nie mieli odwagi sięgać. Gry przypominają oczywisty fakt, że to iż czegoś nie dostrzegamy, nie znaczy, że tego nie ma. To trochę tak jak odkrycie po górskiej wędrówce mięśni, z których istnienia nie zdawaliśmy sobie dotychczas sprawy. Podobnie jest z grami. Dopiero rzuceni w nową rzeczywistość, motywowani chęcią uzyskania dobrego wyniku (a zdecydowana większość z nas woli wygrywać niż przegrywać) mobilizujemy wszystkie dostępne umiejętności.

Zrozumieć innych
Pani Ewa, która swoimi zdolnościami negocjacyjnymi zaskoczyła tego dnia w większym chyba nawet stopniu samą siebie niż kolegów z zespołu, przyznała po warsztacie, że nigdy wcześniej nie miała okazji, a tym bardziej odwagi, sprawdzić się w tak trudnej zawodowej sytuacji. Na początku gry przeraziła ją wylosowana odpowiedzialna rola burmistrza. Nie pomagał też fakt, że w symulacji przyszło jej negocjować trudne kwestie finansowe z własnym szefem.  To niecodzienne wyzwanie zmusiło ją do sięgnięcia po kompetencje, których w codziennej pracy nie miała okazji wykorzystywać.  W wielu sytuacjach taka zamiana w grze rzeczywiście pełnionych ról w skrajnym wariancie przełożonego i podwładnego) jest dla uczestników unikalną okazją doświadczenia i zrozumienia perspektywy drugiej strony. Bo mówiąc o poznawaniu siebie, nie sposób przecież nie wspomnieć o społecznym wymiarze gier. Gramy zawsze z kimś, w zespole, gdzie nasze decyzje, działania i ich rezultaty są współzależne. W jakim modelu pracy zespołowej czuję się najbardziej komfortowo? Jakich ról nie chciałbym pełnić? Jakie postawy są dla mnie nie do zaakceptowania? To tylko niektóre z kwestii, które stają się przedmiotem dyskusji po grze. Obserwując siebie w relacjach z innymi możemy nie tylko więcej powiedzieć  o sobie, ale i lepiej poznać innych, zrozumieć ich motywacje. Wiedza nie do przecenienia w codziennych relacjach zawodowych.


Poznać siebie
Poza specyficznym celem każdej rozgrywki, warto więc zawsze traktować ją jako indywidualne doświadczenie, osobisty poligon doświadczalny. Gry coraz częściej stosowane są zresztą jako element sesji coachingowych, podczas których analizowane są motywacje, decyzje, zachowania oraz ich zbieżność z postawami w realnym świecie. Dobrze przygotowana i podprowadzana rozgrywka musi zagwarantować uczestnikom czas na dyskusje, komfort swobodnego wyjścia z gry, przełożenia doświadczeń na rzeczywistość oraz wytłumaczenia innym i sobie ewentualnych niepowodzeń. Warto przy tym koncentrować się na wydobywaniu tego, co pozytywnie zaskakujące, a nie na popełnionych błędach. Gry nie powinny być nigdy stosowane jako narzędzie oceny. Za brakiem zaangażowania czy słabszym wynikiem kryją się często bardzo prozaiczne powody jak zmęczenie, stres czy zaabsorbowanie realnymi rozterkami. Rezygnacja z górskiej wędrówki nie jest przecież dowodem braku mięśni. Co ciekawe, spokojna analiza tego, co w rozgrywce nie wystąpiło, prowadzi często do ważnych przemyśleń: dlaczego nie zaangażowałem się w pracę zespołu? Czy w rzeczywistości też zdarza mi się rezygnować z rywalizacji? Czy byłem znudzony? Co zrobiłbym inaczej grając kiedy indziej, czy w innym zespole?

Każdy wygrywa
Biorąc udział w grze pamiętajmy, że najważniejsze są dyskusje i przemyślenia, które wywołuje. To tak jak z każdym doświadczeniem: dobrym czy złym. Jest wzbogacające o tyle, o ile potrafimy refleksyjnie na nie spojrzeć i wyciągnąć wnioski. Rozgrywka tworzy nam niecodzienny kontekst, który warto wykorzystać do namysłu nad swoimi zachowaniami, decyzjami i reakcjami. Gra nie kończy się wraz z wyjściem z sali szkoleniowej. Zawsze zachęcamy uczestników do wracania do tego doświadczenia, formułowania osobistych złotych zasad, które warto przenieść na rzeczywistość. „Czasem trzeba działać nawet samemu i nie zwątpić”, „Nie ma co bać się samego siebie”, „Dowiedziałem się o sobie, że umiem zarządzać, planować, działać pod presją czasu.”  - piszą uczestnicy po zakończeniu. Bo gra ma sens o tyle, o ile wnioski z niej wzmocnią nas i przełożą się na codzienne działania. A przełożenie to bywa bardzo realne. Dla Pani Ewy oznaczało nie tylko szansę dalszego rozwoju, ale i istotną zmianę zakresu obowiązków. By w pełni wykorzystać jej ujawniony potencjał dyrektor zdecydował się ograniczyć jej zadania biurowe, wesprzeć rozwój kompetencji negocjacyjnych i powierzyć szereg wyzwań z tego obszaru.

 Autorka jest socjologiem, wspólnikiem w PGS Pracowni Gier Szkoleniowych specjalizującej się w projektowaniu gier symulacyjnych. Prowadziła zajęcia
z projektowania gier w Instytucie Socjologii UW, WSPiZ im. Leona Koźmińskiego w Warszawie. Jest współzałożycielką Polsaga, polskiego oddziału ISAGA. Więcej na www.pracownia.edu.pl

Joanna Średnicka

  Drukuj Poleć znajomemu
 
© 2017 Elixir - nowa formuła życia ::